niedziela, 18 listopada 2012
Imagin 3
IMAGIN Z HARRYM
Jesteś wielką fanką Eda Sheerana. Kochasz jego muzykę, sam Ed też wydaje ci się całkiem okej. Udało ci się zdobyć bilet na jego koncert w UK. Masz tam ciocie więc specjalnie nie przejmujesz się miejscem tymczasowego zamieszkania.
***
Wyjechałaś do UK. Mieszkasz tam już kilka dni. Dobrze dogadujesz się z ciocią. Ugadałaś się z nią, że po koncercie ona pojedzie z tobą do Londynu. Jest kawałek drogi, więc wyjedziecie dość wcześnie.
Cieszysz się na te zwiedzanie, bo kochasz poznawać nowe miejsca. Jednak najbardziej cieszysz się na ten koncert. Przestudiowałaś już cała płytę „+” Eda. Znasz każdą piosenkę na pamięć.
***
Dzień koncertu.
Siedzisz na kanapie. Ubrana w krótkie spodenki jeansowe, koszulkę z napisem „FUCKT THIS! I’M YOUNG”, na nogach masz czerwone conversy.
Przewijasz kanały w TV. Nie ma nic ciekawego. Czas dłuży się jak cholera. Co minutę spoglądasz na zegar. Czekasz tylko aż ciocia przyjdzie z pokoju obok i powie „Czas się zbierać”.
Byłaś jej wdzięczna za to, że cie przyjęła. I za to, że nie zostanie z tobą na koncercie. Kochasz ją jak własna matkę, ale dałaś jej ultimatum „Albo będę sama na koncercie,albo mnie tu już nie zobaczysz”. Wiesz, że jej na tobie zależy, więc na pewno by się zgodziła na taki „kompromis”. Tak też się stało.
[C]iocia.:No [T.I] chyba musimy już jechać, potem będą korki.
[T]y.:Już biegnę!
Wstałaś z kanapy jak oparzona i pobiegłaś do samochodu. Zabrałaś jeszcze tylko płytę Eda i jego zdjęcie.
***
Jesteś już na miejscu. Wielka hala, a przed tobą scena. Jesteś podekscytowana, bo to pierwszy koncert na jakim jesteś. Nie wiesz jak to będzie wyglądać, ale wiesz, że będzie wspaniale.
Nagle wszystkie światła zostały skierowane na scenę. Każdy z muzyków na scenie zaczął się „popisywać”, po kilku minutach wparował Ed z gitarą. Zaczął śpiewać „Drunk”. Kochasz tą piosenkę.
***
Już po koncercie. To był najpiękniejszy dzień w twoim życiu. Wszyscy się powoli rozchodzą. Też już miałaś wychodzić, ale poczułaś potrzebę. Musiał iść do ubikacji. Rozejrzałaś się po hali, wyszłaś na korytarz i kierując się znakami na ścianach dotarłaś do wc. Była strasznie długa kolejka.
Stałaś z kilka minut, ale wiedziałaś, że jeśli za chwilę się nie załatwisz, to zaczniesz sikać tam, na korytarzu. Rozejrzałaś, kolejka do męskiego wc była dużo mniejsza, właściwie jej nie było. Kiedy nikt nie patrzał wyszłaś z damskiej kolejki i pobiegłaś do męskiej toalety. Wparowałaś do środku. Miałaś szczęście, nie było bidetów, więc nie spotkałaś żadnego faceta. Wbiegłaś do pierwszej lepszej kabiny. Usiadłaś na klozecie i zrobiłaś swoje. Kilka minut później wyszłaś i powędrowałaś do umywalki. Umyłaś porządnie ręce. Poprawiłaś włosy i zauważyłaś, że za tobą stoi jakiś chłopak. Patrzał się na ciebie z dziwną miną. Miał dłuższe, brązowe, lokowane włosy. Od razu zauważyłaś też jego wspaniałe zielone oczy, które w świetle najzwyklejszej żarówki miały niebieski odcień. Przeszły cię ciarki, kiedy on spojrzał prosto w twoje oczy. Uśmiechnął się łobuziarsko i zaczął:
[C]hłopak.: Hej, jestem Harry.
T.: Cześć, mi mówią [T.I].
H.:Podoba mi się. Co robisz w męskiej toalecie.
T.: Em..no widzisz, byłam na koncercie Eda, zachciało mi się sikać, a do damskiego kibla jest kilometrowa kolejka.
H.:haha, szczera jesteś! Wiesz…Ed to mój kumpel.
T.:Serio?! Ale masz szczęście! Mógłbyś mu dać moja płytę do podpisania?
H.:Jasne, ale może sama mu dasz?
T.:Mówisz serio?
H.:No jasne! Chodź!
Wyszliście z ubikacji, kilka osób się na was dziwnie spojrzało, ale to olaliście. Szłaś za chłopakiem, wpatrywałaś się w niego. Spodobał ci się, miałaś wrażenie, że go znasz, ale nie wiedziałaś skąd. W każdym bądź razie urzekł cię, miał w sobie coś co się przyciągało. Uśmiechnęłaś się do niego. Zauważył to i odwzajemnił uśmiech.
T.:Wiesz, nie mówiłam ci tego, ale chyba skądś cie znam….Harry.
H.:Wiesz kim jestem? Ale proszę nie krzycz, dobrze? Bardzo tego nie lubię.
T.: Krzycz? Nie chce krzyczeć, o co ci chodzi?
Chłopak otwarł usta, miał zamiar odpowiedzieć, ale usłyszeliście Eda.
E.:Styles! Gdzie się stary podziewałeś?! Mieliśmy układać lego!
‘’„Styles”? znam to nazwisko! Zaraz zaraz! To ten Harry! Jejku, jaka ja jestem głupia!”
H.:Sorry Sheeran, ale przyprowadziłem fanke.
E.:hm..Moją czy twoją?
T.:Twoją… podpisałbyś mi się na płycie…Ed.-rzuciałaś nieśmiało.
E.:Jasne! Dawaj!
Podałaś mu płytę, chwilę pogadaliście. Na twoje szczęście polubili cię i pozwolili zostać z nimi. Poukładałaś z nimi lego, śmieszyło cię to, ze zachowują się jak dzieci.
Po jakiejś godzinie dostałaś sms’a od cioci, że masz wracać. Powiedziałaś o tym chłopakom, a Harry zaproponował żeby się odprowadzić. Oczywiście się zgodziłaś.
Powiedziałaś mu gdzie mieszka ciocia, zaproponował inną drogę, po tym jak ją w skrócie opisał stwierdziłaś, ze jest dużo dłuższa od tej którą zawsze chodzisz. Przy okazji po drodze było dużo więcej parków.
Przez pierwsze 10 minut szliście w milczeniu.
H.:Jesteś bardzo….znaczy masz ładną bluzkę.-powiedział, poczym zalał się rumieńcem i spuścił głowę w dół.
T.:Dziękuję…ty też jesteś…chciałam powiedzieć…fajne trampki.
Oboje speszeni maszerowaliście przez jakieś 5 minut. Potem zauważyłaś, że chłopak próbuje złapać cię za rękę, ale wstydzi się. Chyba nie był pewny, czy ty mu na to pozwolisz. Kiedy przechodziliście obok jednego drzewa Hazza spróbował ponownie złapać twoją dłoń, znów się zawahał, ale ty pociągnęłaś go za rękaw od bluzy.On się uśmiechnął a ty złapałaś go rękę.
Tak w milczeniu doszliście do domu twojej cioci. Wymieniliście się numerami, poczym każde z was poszło w inną stronę.
***
Tydzień później
Ani ty, ani Harry nie odezwaliście się do siebie, ty dzisiaj wyjeżdżasz, a nawet z nim nie pogadałaś. Jesteś smutna z tego powodu, polubiłaś go.
Zniosłaś już walizkę przed dom. Poszłaś po torebkę i weszłaś do samochodu. Rozejrzałaś się jeszcze po okolicy i ciocia ruszyła. Siedziałaś przybita w aucie, chciało ci się płakać. Nagle w bocznym lusterku ujrzałaś postać biegnąca w twoim kierunku, machała rękami.
H.:[T.I] czekaj! Czekaj! [T.I.]
T.:Ciociu, czekaj! To chyba…to chyba on!
Otworzyłaś drzwi samochodu i wybiegłaś na ulicę. Przyjrzałaś się uważnie tej postaci, to był Harry!
Uśmiechnęłaś się i przyglądałaś się sylwetce chłopaka, która coraz bardziej zbliżała się do ciebie. Kiedy już w końcu chłopak stał przez tobą byłaś wniebowzięta. Oboje uśmiechaliście się do siebie.
T.: Przepraszam, że nie pisałam ani nic.
H.:Nie masz za co przepraszać, to ja mogłem zadzwonić.-powiedział i ujął twoja twarz w swoje dłonie.-Byłem taki głupi… Nie wiem jak mogłem nie zadzwonić. Chyba za bardzo się bałem.
Uśmiechnęłaś się do niego i przytuliłaś. Wasze ciała były tak blisko siebie. Przybliżyłaś się do niego jeszcze bardziej, zrobiłaś to tak, ze staliście dotykając się jedynie brzuchami i nosami. Harry uśmiechnął się do ciebie i delikatnie musnął twoje usta. Zauważył, ze ci się to podoba. Rzucił krótkie „tęskniłem” i wpił się w twoje usta niczym pijawka. Całowaliście się namiętnie przez jakieś 5minut. Był to twój najlepszy pocałunek w życiu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
jeśli chcesz o coś spytać, poradzić mi coś lub najzwyczajniej pohejcić- zapraszam na mojego twittera :) >klik<
Jajciu rajciu. Jakie to słodziutkie. Począwszy od tej zabawy z klockami, do spaceru po koncercie, aż do pocałunku. <3 Normalnie nie przepadam, za taka słodyczą, ale dla ciebie jestem skłonna zrobić wyjątek. ;)
OdpowiedzUsuńFajnyy. :D
OdpowiedzUsuńMogę przestać oddychać ? <3
OdpowiedzUsuń