Coraz to większe krople krwi spływały z mojego nadgarstka. Odłożyłam kawałek metalu na szafkę. Palcem wskazującym przeciągnęłam po ranie na nadgarstku. Podniosłam palec do ust i polizała go. Poczułam dość dziwny smak. Nie było to słodkie, nie gorzkie, nie słone, metaliczne. Spojrzałam na nadgarstek. Pod wpływem wody rana nabrzmiała. Wtedy usłyszałam dźwięk otwierania zamka w drzwiach. Ogarnęło mnie przerażenie.
Drzwi otworzyły się, a do środka weszła Magda. Rozejrzała się po pomieszczeniu i zdziwiła się na widok mokrych ciuchów, leżących na ziemi. Podniosła wzrok z podłogi i dostrzegła mnie. Zawiesiła swoje spojrzenie na moim nadgarstku. Próbowałam go ukryć, ale za bardzo mnie bolało, kiedy wkładałam rękę po wodę. Podeszła do mnie. Widziałam łzy w jej oczach, była wyraźnie zdenerwowana. Uklękła koło wanny i chwyciła moją rękę. Ścisnęła ją za mocno, na mojej twarzy pojawił się grymas bólu. Wtedy dokładnie poczułam jej strach pomieszany ze wzburzeniem. Nie była osobą wybuchową, nigdy nie sprawiła mi fizycznego bólu, nawet w gniewie. Tamtego dnia było inaczej. Nie wiem co zobaczyła wcześniej, nie wiem jak minęła wycieczka, co się stało, ale to nie była moja Madzia. To nie była ta sama Magda, którą znam od przedszkola,z którą mogę rozmawiać nawet o trawie, a będzie to jedno z najbardziej inspirujących doświadczeń w moim życiu.
-Wy się tak zmieniacie- wyszeptałam. Dziewczyna raczej tego nie usłyszała, była jakby w transie.
Bez żadnego szelestu wstałam, owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z wanny. Magda uważnie mi się przyglądała, czułam jej zdezorientowany wzrok na sobie.
-Jak wycieczka?- zapytałam, zakładając na siebie bieliznę.
-Dobrze?- odparła, jakby sama nie była pewna- A ty jak spędziłaś czas?
-Jak widać nudno nie było.
Nie chciałam spojrzeć w jej oczy, bo wiedziałam, że ma teraz mętlik w głowie. Potrafiłam sobie wyobrazić wygląd jej oczu w tamtym czasie. Głowa pełna pytań, usta otwarte, jakby chciała coś powiedzieć i łzy, które połyskiwały na jej policzku w świetle żarówki. Jestem pewna, że wtedy tak wyglądała. Tym bardziej nie chciałam na nią spoglądać, bo wiedziałam, że wybuchnę płaczem. A spowiadanie się z gwałtu na pewno nie było czymś, na co miałam wtedy ochotę. Miałam ochotę wybiec stamtąd i schować się pod ziemię. Było mi wstyd. Ja nic nie zrobiłam. No właśnie, nic. Nie umiałam się obronić. Nie powinni nazywać kobietą, ba! Nawet nie zasługuje na miano dziewczynki. Takie małe dzieci przynajmniej wymusiłyby spokój swoim płaczem, a ja? Stałam jak ta idiotka i łkałam pod nosem.
W każdym bądź razie czułam się dziwnie, stojąc w łazience, w której była Magda. Była osobą, z którą zawsze miałam ochotę porozmawiać. Przede wszystkim wiedziałam O CZYM mogłabym z nią rozmawiać. Sekundy się dłużyły, ja starałam ubierać się najwolniej jak potrafię, byle uniknąć jej pytań. Kiedy skończyłam przeciągać przez głowę podkoszulek, spojrzałam szybko na przyjaciółkę i bez słowa, szybkim krokiem wyszłam z łazienki. Szłam przez korytarz jak śmierć. Blada, z gęsią skórką na całym ciele, podkrążonymi oczami i sinymi ustami. Siniaki na moim ciele były jeszcze bardziej widoczne przez kąpiel. Spojrzałam na nadgarstek. Kilka kropel zaschniętej krwi rzuciło mi się od razu w oczy. Z rany nadal sączyła się czerwona ciesz. Zdrapałam strupki wokół nacięcia, a nadgarstek oparłam na biodrze i drugą ręką zawinęłam w podkoszulek. Wtedy doszłam do salonu, a przede mną wyrosła, jakby spod ziemi, Wiktoria(Viki). Jej uśmiechnięta twarz nagle wypełniła się grymasem niezadowolenia pomieszanego z niepokojem. Wzrokiem zbadała mnie od stóp do głowy i podeszła bardzo blisko. Wyciągnęła ręce, na znak, że mogę się przytulić, ale ja nie chciałam. Spuściłam głowę i wpatrywałam się w moje stopy. Delikatnie przesunęłam głowę na bok, żeby włosy zakryły moją twarz. Zaczęłam niecierpliwie gnieść koniec podkoszulka, który miałam na sobie. Czekałam na jakiś znak, pozwolenie, które upoważniałoby mnie do oddalenia się od niej, od Viki, którą ostatnio miałam w zwyczaju nazywać Perrie lub Pezz, ze względu na jej miłość do artystki o tym imieniu.
-Pezz... mogę już iść?- zapytałam, nie odrywając wzroku od podłogi.
Ona nie odpowiedziała nic, tylko ręką wskazała mi drzwi. Moje oczy zapełnił się łzami. Przyspieszyłam kroku i wbiegłam po schodach na piętro. Po drodze minęłam Zuzę, która jakby mnie nie zauważyła, szła w kierunku salonu ze wzrokiem wbitym w podłogę. Stanęłam w drzwiach mojej sypialni i je przymknęłam. Otarłam rękawem łzy i syknęłam z bólu, słone łzy dostały się do rany na nadgarstku. Zagarnęłam włosy za lewe ucho i spoglądałam zza drzwi na Zuzę. Stała z rękoma opartymi o barierkę przy schodach, jakby chciała się ukryć. Słyszałam jak cicho łkała pod nosem, poczułam jak coś kuje mnie w sercu. Czyżbym miała uczucia? Czyżby jakaś cząstka mnie nie była aż tak egoistyczna?
Na początku chciałam do niej podejść, ale bałam się jej pytań. Nie chciałam odpowiadać na żadne zagadnienie dotyczące mojej osoby. Nie wiedziałabym nawet, co jej, im powiedzieć. Moja samolubna część wygrała, zostałam w pokoju i zamknęłam drzwi. Położyłam się na środku pokoju, na dywanie, do ręki wzięłam poduszkę i mocno przyłożyłam ją do twarzy. Krzyknęłam ile sił w płucach. Moja agresja dalej nie była wyładowana. Bardzo mocno przycisnęłam poduszkę do twarzy, aż zaczęło mi to sprawiać ból. Odsunęłam jaśka od twarzy i cisnęłam nim o ścianę, zaciskając przy tym zęby. Spojrzałam na moją lewą ręką, na nadgarstek i uśmiechnęłam się. Prawą dłonią mocno ścisnęłam moje lewe ramię, aż pozostała część kończyny nie zrobiła się sina. Upadłam na kolana i zaczęłam ściskać własne spodnie i koszulkę. Podeszłam do łóżka i szybkim ruchem zrzuciłam z niego kołdrę. Poduszki po kilku sekundach leżały na ziemi, a ja skulona siedziałam koło szafki nocnej. Oparłam głowę o kolana, a ręce splotłam na łydkach. Zaczęłam płakać. Takie dziwne ataki gniewu napadały mnie ostatnio coraz częściej. Klęłam pod nosem, trzęsłam się.
Wstałam z ziemi i podeszłam do komody. Wyciągnęłam z niej paczkę papierosów i zapalniczkę, wiedziałam, że Harry to gdzieś trzyma. Byłam przeciwniczką nikotyny, nie przepadałam za ludźmi, którzy palili. Często kłóciłam się z rodzicami o tą właśnie sprawę, ale wtedy nie wytrzymałam. Włożyłam papierosa do ust, odpaloną zapalniczkę podniosłam do ust i do tytoniu. Zaciągnęłam się dość mocno. Papieros zapalił się, a ja delikatnie kaszląc, brałam kolejne „maszki”, jak miałam to w zwyczaju nazywać. Do pokoju wszedł Styles,nawet do głowy mi nie przyszło, żeby jakoś kryć się z tym papierosem. Jakby nigdy nic, stałam dalej na środku, trzęsłam się i go paliłam.
-Skąd je masz?- zapytał bez żadnych uczuć.
-Od ciebie, dobrze wiem, że palisz, kiedy nie widzę. W sumie to jesteś idiotą, wiesz? Boisz się przy mnie palić, ale kresek sobie nie odmówisz! Nawet masz czelność zamykać mnie w łazience... Na całą noc!
-Jak to?- odpowiedział zaskoczony.
-Nie patrz na mnie jak na wariatkę!
-Zamknąłem cię w łazience? Na całą noc?
-Czyli nawet do cholery nie wiesz co robisz?!- krzyczałam coraz głośniej.
-Ja nie chciałem... nie wiedziałem.
-Daruj sobie, okej? Kiedy mnie szarpałeś też nic nie wiedziałeś? Kiedy mnie gwałciłeś też nic nie wiedziałeś? A kiedy ćpałeś? Też nic?!- słyszałam jak pod drzwiami stoją dziewczyny i podsłuchują.
-Cherry, naprawdę nie wiem. Chyba przesadziłem wczoraj, kompletnie nic nie pamiętam.
Zacisnęłam usta i mocno uderzyłam go w twarz. Jego oczy otworzyły się z zaskoczenia. Ja sama nie wierzyłam, że to właśnie zrobiłam. Wewnętrzna część mojej dłoni zaczęła piec, a policzek Harrego stawał się coraz bardziej czerwony. Moje oczy wypełniły się łzami, swoją twarz zakryłam rękami. Pod nosem powtarzałam jedynie słowa „przepraszam”. Zaczęłam się trząść i płakać coraz bardziej. Poczułam wzrok Harrego na mnie. Wziął moje dłonie w swoje ręce i położył je na swoich policzkach. Spojrzałam na moje rany, a on wyraźnie się nimi zainteresował. Delikatnie podskoczył, kiedy zobaczył, co zrobiłam.
-To przeze mnie?- spojrzał mi w oczy.
-Nie.
-Nie kłam! To przeze mnie?
-Tak- zaczęłam płakać jeszcze bardziej- ale wiem, że nie chciałeś, to był przypadek.
W jego oczach pojawiły się łzy. Podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową. Był wtedy taki spokojny, jego dotyk mnie uspokajał.
-Spokojnie Cherry, wszystko będzie dobrze- powtarzał.
-Ja się gubię Harry.
-Spójrz, co się z nami dzieje! Ty płaczesz, robisz sobie krzywdę, wszystko przeze mnie. Ja biorę coraz więcej tego gówna, nawet nad tym nie panuję.
Usiedliśmy obok siebie na ziemi, oparłam głowę o jego ramię. Zaczęliśmy rozmawiać. Tak po prostu, jakby nic złego się nie wydarzyło. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy, jak na przykład to, że kiedy jest na siebie zły, zwraca się do siebie w myślach „Harold”. Nigdy bym na to nie wpadła.
-Harry ja tego dłużej nie zniosę. To napięcie, ten stres, to mnie niszczy.
-Chyba znam sposób, który może ci pomóc.
Wstał z podłogi i pomaszerował do komody. Pogrzebał w ubraniach i wyciągnął przezroczystą saszetkę. Na początku sądziłam, że to kokaina, ale kiedy podszedł zauważyłam kolor tego czegoś. Znałam to, widziałam to już kilka razy, ale nie potrafiły mi te słowa przejść przez gardło.
-Czy to...-wskazałam palcem na saszetkę.
-Tak, to marihuana.
• • •
Jest,w końcu! Myślę, że wybaczycie mi przerwę z powodu tych egzaminów. W sumie poszły mi całkiem nieźle. Jak wam się podoba rozdział? Napiszcie w komentarzach co sądzicie, jestem ciekawa waszych opinii, nawet tych negatywnych. Kocham, Cherry <3
twitter >>klik<<
ask >>klik<<
Btw. proszę was o rozgłaszanie bloga. Wiem, że to brzmi bardzo niewdzięcznie, ale nie wiecie jak jeden komentarz zmienia moje samopoczucie. I przypominam: jeśli zmienicie nicki na tt-napiszcie mi :)
o kurde *_*
OdpowiedzUsuńaww GENIALNY ♥
czekam nn <3
Całujee Lolaa ;*
Super :3
OdpowiedzUsuńzajebisty tylko że wychodze na jakąś chamówe w tym opowiadaniu xD czekam na nexta ♥♥♥
OdpowiedzUsuńMój zjebany humor + ten rozdział = brak pomysłu na sensowny komentarz
OdpowiedzUsuńszczerze mówiąc nie wiem co napisać...
OdpowiedzUsuńrobi się mrocznie hahahahah
czekam na nexta x
Super rozdział czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńpo prostu świetny !!!!!! ona też zacznie brać ?
OdpowiedzUsuńDaj dalej szybko bo to jest genialne !! *-*
OdpowiedzUsuńNareszcie !!!! Błagam nie każ tak długo czekać na następny :(
OdpowiedzUsuńAAAAAAAAA !!!!!!!! :D ;D ;D świetny !!!!!
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cię!!!!!!!!!!!!!!! :D :D :D :D to co piszesz jest genialne !!!! :D:D:D:D
OdpowiedzUsuńumarłam *.*
OdpowiedzUsuńRozdział świetny tak jak zwykle *.*
OdpowiedzUsuńAww, to dobrze, że nie poszły Ci źle egzaminy :D
Powiedz, że następny pojawi się szybciej ? Bo ja tutaj umrę <3
kostka22
Czemu każesz tak długo czekać na następny rozdział ... :(
OdpowiedzUsuńbłagam daj next :((((
OdpowiedzUsuńWitaj,
OdpowiedzUsuńjeśli interesuje Cię pisanie "na poważnie", chcesz doskonalić swój warsztat, być może wydać pierwszą książkę zapraszam serdecznie do dołączenia do Klubu Młodych Pisarzy lub Klubu Kreatywnego Pisania. Więcej informacji tutaj: http://www.literaryartinstitute.com/
Pozdrawiam serdecznie
Co tak długo :(
OdpowiedzUsuń