niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 14



-Nie próbuj tego ani razu więcej tania dziwko!- wykrzyczał i odepchnął mnie od siebie. Odeszłam zalana łzami, co jakiś czas się obracałam. To nie był ten sam człowiek. Jego oczy wydawały się być takie puste, ale jednocześnie pełne agresji i nienawiści.
-Gdzie mój Hazz?- wyszeptałam, płacząc jednocześnie i siadając w kącie. W ręce trzymałam starą bluzą Stylesa, wtuliłam się w nią. Tęsknie za tym zapachem, za nim.

Wiecie, może przed Harrym nie miałam żadnego chłopaka, ale wiem jedno: nie powinien się tak do mnie zwracać. No dobra, wiem to, ale nie umiem się mu postawić. Boję się go. A może on wcale nie handluje… może on jest uzależniony od narkotyków? Nie… Co mi do łba strzeliło? Ale z drugiej strony ostatnio się dziwnie zachowuje, a na nowszych zdjęciach wygląda na bardzo zmęczonego. 
Kiedy wstałam po całej nocy spędzonej w kącie naszej sypialni, odświeżyłam się. Kiedy wyszłam po kąpieli z łazienki, spostrzegłam, że w całym domu nie ma Harrego. Musiałby wyjść jeszcze wczoraj, widocznie nawet nie dotarł do łóżka. Przecież bym słyszała, gdyby położył się do łóżka, a rano próbował z niego wyjść. Poza tym ostatnio zdarza mu się chrapać. Nie ma szans, żeby udało mu się wymknąć bez żadnych większych hałasów. 
Zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, ubrałam fartuch kuchenny i podeszłam do lodówki. Nie było dużego wyboru. Zabrałam się za robienie jajecznicy. Przygotowałam patelnię, wszystkie składniki i zaczęłam gotować. Podczas gdy jajko ścinało się na ogniu, wyjęłam talerz z szafki. Obróciłam się tyłem do wyjścia, żeby przemieszać jajecznicę, bardzo ładnie pachniała. Przypomniało mi się, że jej nie posoliłam. „Sól jest w szafce koło wejścia do kuchni” pomyślałam i poprawiając fartuch, obróciłam się i spojrzałam na wejście. Jak gdyby nigdy nic stał tam Harry. Przyglądał się mi. Normalnie bym się ucieszyła, ale nie wtedy. Znowu wyglądał inaczej, tak obco. 
Chłopak ściągnął kurtkę i rzucił ją na blat kuchenny. Poszedł do łazienki, słyszałam jak włączył wodę w wannie, widocznie poszedł się myć. Moja uwagę zwróciła mała plastikowa saszetka, leżąca na podłodze. Wytarłam ręce w ścierkę i podniosłam ją. Zaczęłam się temu przyglądać, nie wiedziałam co to było. Przez myśl przechodziło mi tylko jedno- narkotyki. 
Nie myśląc o konsekwencjach zabrałam woreczek i pobiegłam do łazienki. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zobaczyłam Stylesa leżącego w wannie pełnej piany. Uderzał złożoną ulotką o metalową podstawkę na mydło. Na samym środku podstawki było widać kreski z białego proszku. Harry spojrzał się na mnie zdezorientowany i jakby nigdy nic zapytał:
-Coś się stało?
-Tak! Jesteś uzależniony Styles! Jesteś uzależniony!- wykrzyczałam, rzucając woreczek z proszkiem na ziemię i łapiąc się za głowę.
-Skąd to masz?- zapytał, patrząc na saszetkę. 
-Wiesz… następnym razem jak będziesz przynosił to gówno do domu, to chociaż dokładnie zapnij kurtkę!
-Nie rzucaj tym! Wiesz ile to jest warte?- zaczął wymachiwać rękoma.
-Gówno mnie to obchodzi! Wychodź z wanny, musimy pogadać.
-Czekaj, mam swoje obowiązki- poprawił grzywkę, nachylił się i wciągnął nosem biały proszek. Zrobił to na moich oczach, jakby to nie było nic wielkiego.
-Harry....yyy... oszalałeś?- zaniemówiłam.
-Oszalałem? Tak, z miłości... do tego świństwa. -wstał, zawinął ręcznik wokół swoich bioder i wyszedł z wanny. Podszedł do mnie i popchnął mnie na ścianę. Ręką mocno mnie do niej przywarł i zaczął mnie całować. Ale to nie były takie pocałunki jak zawsze, był zachłanny, w negatywny sposób. Patrzał się na mnie jak na paniusię do towarzystwa, którą może wykorzystać i porzucić. To nie tak miało być, mieliśmy być małżeństwem, na zawsze. 
-Mam ochotę cie zerżnąć- szeptał mi do ucha. Bałam się go. Miał taki ciężki oddech.
-Harry, ale ja nie chcę, proszę zostaw mnie- mówiłam.
-Rozbieraj się- rozkazał.
-Ale...
-Nie ma żadnych ale!- przerwał mi i powtórzył- Rozbieraj się!
Jak kazał, tak też zrobiłam. Ściągnęłam fartuch, potem spodnie, bluzkę. Stałam w samej bieliźnie. 
-Na kolana!
-Harry, proszę. Ja wiem, ze tego nie chcesz, to nie ty. Harry!- błagałam przez łzy.
Ale jego to nie ruszało. Podszedł do mnie bliżej, ściągnął ręcznik i kazał robić sobie dobrze. Bałam się go, nie miałam innego wyjścia. On ciągnął mnie za włosy, szarpał. To nie jest Styles w jakim się zakochałam. Czemu nie pojechałam na tą jebaną wycieczkę z dziewczynami?! Jak ja im teraz spojrzę w oczy?
-Podnieś się i rozbierz do naga.
Błagam go na kolanach, ale był nieugięty. Rozebrałam się, a on bardzo mocno przycisnął moje ciało do ściany. Zaczął masować moje piersi, ale to bolało. Nie była to czynność podniecająca, tak jak zawsze, to po prostu bolało. Najgorzej było kiedy mnie obrócił i wszedł we mnie, bardzo brutalnie. Nie byłam podniecona, cały stosunek nie sprawiał mi przyjemności, to najzwyczajniej bolało. 
-Krzycz dziwko!- rozkazał.
Więc krzyczałam. Chociaż odpowiednim sformułowaniem byłoby wycie, przez łzy. Ja nie krzyczałam, ja błagam o pomoc. Harry się rozkręcał, a ja próbowałam się wyrwać, bardzo mnie bolało. Nie miałam zielonego pojęcia co robić. Byłam za słaba, żeby mu się sprzeciwić, ale wiedziałam, że jeśli nie przestanie, to zemdleję albo będę cierpiała. 
-Błagam, przestań!- krzyczałam na całe gardło.
-Zamknij mordę!
Przyjrzałam mu się. Miał takie zagubione oczy. Powiększone źrenice, pot na całym ciele, wcale nie ze zmęczenia. Był po prostu naćpany, tak bardzo nie umiałam tej myśli do siebie dopuścić.
Po dwugodzinnej męczarni, w końcu dał mi spokój. Jednak kiedy skończył, zrobił coś, co zabolało mnie najbardziej. Kiedy odchodził napluł na mnie. Potraktował mnie jak jakąś dziwkę. Spojrzałam na siebie. Miałam zaczerwienione uda, czułam, że następnego dnia będę miała siniaki.  Bolało mnie całe ciało, coś drapało mnie w gardle, zapewne od krzyku. Nie tak wyobrażałam sobie moje wakacje. Miało być idealnie, miałam w końcu odpocząć o problemów szkolnych, a nie wpadać w nowe. Dwa tygodnie temu nie wpadłabym na to, że Harry Styles mnie zgwałci. 
Siedziałam na podłodze z dobre pół godziny. Brzydziłam się swojego ciała. Nie chciałam, żeby ktokolwiek dotykał je w znowu taki sposób jak on. Czerwone ślady na skórze zaczęły przybierać fioletowe barwy. Spojrzałam do lustra, wyglądałam jak zombie. Niegdyś czerwone policzki ustąpiły miejsca bladej twarzy. Nie lubiłam moich rumieńców, ale wtedy wyglądałam okropnie. Zaczerwienione oczy od płaczu, popękane usta, blada twarz pełna zadrapań. Na mojej skórze były odbite jego palce. Wszędzie odbite jego dłonie, pełno zadrapań. Moje uda wyglądały jakbym jeździła na koniu z betonowym siodłem. 
Kiedy już jakoś ogarnęłam emocje, poszłam się umyć. Chciałam zmyć z siebie jego zapach, jego pot, jego ślinę, wszystko. Nie chciałam mieć z nim wspólnego. Delikatnie, ale dokładnie myłam swoje ciało. Kawałek po kawałku. Powoli pozbywałam się jego śladów. Kiedy już całe moje ciało nie posiadało żadnych fizycznych powiązań z Harrym, wyszłam z wody. Wyciągnęłam z szafki nowe ręcznik, nie wytarłabym się w ten sam co Harry. Owinęłam się materiałem i wyszłam z łazienki. Delikatnie stąpając, dostałam się do sypialni. Harry siedział w ogrodzie, więc chwilowo mogłam pobyć sama. Ubrałam się w jakieś ciuchy i ponownie spojrzałam, co robi Styles. Dalej siedział w ogrodzie, chyba zasnął na leżaku. 
Nie chciałam dłużej dzielić z nim mieszkania. Wyciągnęłam spod łóżka walizkę i w trybie „szybciej niż kiedykolwiek” i spakowałam moje rzeczy. Zabrałam dodatkowo jakieś pieniądze i cicho podreptałam pod drzwi. Już miałam otwierać zamek, kiedy poczułam czyjś wzrok na sobie. To był on, Harry. Słyszałam jak ciężko oddycha, był zły. Będę miała kłopoty. Odwróciłam się ze łzami w oczach i błagalnym wzrokiem. Zastanawiało mnie tylko jedno, co mi zrobi. Miałam nadzieję, że nie powtórzy tego, co zrobił wcześniej. Modliłam się o to, aby zastosował jakąś taryfę ulgową. „Pobij mnie, proszę, ale nie gwałć” myślałam. 

•   •   •
Jest, tragiczny, nudny, przepraszam. Wybaczcie, ze znowu tak długo, ale miałam taki ciężki czas w szkole, że masakra. Naprawdę staram się pisać chociaż po zdaniu, kiedy mam czas, ale różnie to bywa. Wiecie, jestem w 3 gimnazjum i staram się o dobre oceny. Na dodatek egzamin gimnazjalny, chodzę na masę zajęć pozalekcyjnych, żeby się douczyć i poprzypominać materiał. Mam nadzieję, że zrozumiecie. Liczę też na komentarze, bo dodają mi nadziei, że mam dla kogo pisać. Kocham, Cherry <3


23 komentarze:

  1. uuu jestem pierwsza :O zajebisty rozdział jak zawsze i wcale nie nudny może troche tragiczny, ale w senie "Dramatyczny" :D czekam na nexta bo nie moge się doczekać co dalej będzie więc szybciutko pisz xx

    Twoja Viki

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez jestem w 3 gimnazjum i calkowicie cie rozumiem. Jest ciezko, a ja jestem wyrozumiala i cierpliwa *nie mow nikomu, bo jestes wyjatkiem :D*.
    A teraz o rozdziale... Yy... Co sie stalo z naszym Hazza! Jezu jak on mogl! Przeklete dragi! Ale... Omgf co on teraz zrobi?! Ja sie tak nie bawie!
    Ale pamietaj! Ty nigdy nie piszesz nudnych, czy beznadziejnych rozdzialow i nigdy wiecej nie uzywaj takich slow, zeby okreslic to co piszesz! Rozdzial naprawde trzyma w napieciu i jest genialny!
    Czekam na nastepny i mam nadzieje, ze bdz szybciutko :) zycze ci *jak zawsze* weny i przede wszystkim czasu! Bo z tego co piszesz wiadomo, ze brakuje ci go duzo. A no i powodzonka w szkole :* <3
    @_Carroo_

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha z jednej strony mnie obrzydziłaś a z drugiej rozbawiłaś...
    nie potrafię sobie wyobrazić takiego Harry'ego, poza tym jestem shipperką Larry'ego i raczej nie widzę Hazzy z nikim innym jak Lou, ale czytając to czułam obrzydzenie do niego... boże Cherry coś ty z nim zrobiła :P
    Czekam na next i weź go jakoś wyciągnij z tego... mam nadzieje że to sen xD

    OdpowiedzUsuń
  4. jaa ale się takiego Hazzy wystraszyłam, ale i tak wspaniały rozdział *_*
    I powodzenia przy egzaminach ;*
    czekam nn <3
    Lolaa Całuje ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Boze dawaj nexta ;oo
    Harry jest okropny... Ble, obrzydzilas mi go teraz ;_; xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Jasne że masz dla kogo pisać! Dla mnie!
    Rozdział jest świetny! Brutalny...on...ja chcę starego Harry'ego...

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie! Kocham! Czekam na następny rozdział i imagin +18! <3 ~ @yo_amo_1D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest gitt<3 normalnie.cie.kochaam czekam.na.nexta.<3<

    OdpowiedzUsuń
  9. jak najszybciej dodaj nowy !!!! kocham tego bloga <33333

    OdpowiedzUsuń
  10. aaa boski blog :3 jeden z najlepszych jakie czytałam ^.^ pisz dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  11. oooommmggg prosze pisz dalej bo zaczynam cie kochac xD;**

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo mi sie podoba. wiedz ze wpadam tu czesto, ale nie komentuje :) czekam na next :)

    http://szmaragdowytalizman.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. po pierwsze mój zapłon tak tak hahaha <3
    po drugie nie mam słów, wmurowało mnie po prostu, siedze z otwartą buzią bez kitu o matko.. straszne,ale świetne ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ty mi tu kurde zawsze wypominasz że ja mam opuźniony zapłon kochana!! x Viki

      Usuń
  14. Zostałaś nominowana przeze mnie do The Versatile Blog <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Dawaj next bo ja sie tu normalnie zesram

    OdpowiedzUsuń
  16. A i ja mam taki pomysł żeby on teraz był trzeźwy i dziwi sie czemu sie boisz ale to tylko głupi pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo że akurat w tym momencie wracają przyjaciółki, ale ja daje ci tylko pomysł jak nie masz weny.

      Usuń
  17. super ,rewelacyjny

    OdpowiedzUsuń
  18. KIEDY KOLEJNY ROZDZIAŁ????????!!!!!!!!
    prosze napisz kiedy kolejny, bo nie moge sie dodczekać, koljnego z Harym

    OdpowiedzUsuń

TWITTER

jeśli chcesz o coś spytać, poradzić mi coś lub najzwyczajniej pohejcić- zapraszam na mojego twittera :) >klik<

Obserwatorzy

Spis treści

Wyświetlenia bloga