niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 11


-Haroldzie..co wy tam robiliście?- rzuciła Madzik.
-Oglądaliśmy film.
-Przyrodniczy?
-Nie?- zaniepokoił się loczek.
-Aha, to dziwne, bo z pokoju było słychać głosy, jakby zarzynali kurę.
W tamtym momencie nie wytrzymałam i wybuchłam ogromnym śmiechem. Zarzynali kurę? Serio Madzik? Ja wiem, że mój głos nie jest bardzo subtelny, ale kura?

Tak, całe popołudnie minęło nam na naśladowaniu mojego orgazmu. Po kilku godzinach stało się to wręcz uciążliwe. Kurcze, ileż można?! Przy życia trzymała mnie tylko myśl, że wieczorem wychodzimy wszyscy razem na spacer. 
-Chers, punkt dziewiętnasta wychodzimy, dobrze?- powiedział Harold, przytulając się do mnie do tyłu i kładąc podbródek na moim ramieniu.
-Dobrze… a gdzie idziemy?
-Nigdzie, zwykły spacer, chcę żeby paparazzi porobili nam zdjęcia i zrozumieli, że jesteśmy razem.
-A nasi rodzice? Wiesz, nie żebym była stereotypowa, ale nie uważasz, że lepiej żeby dowiedzieli się o tym od nas? Tak samo fani. Wybacz Styles, ale nie idę na taki układ. Gdybyś tak zrobił z inną dziewczyną, czułabym się potwornie, gdybym dowiedziała się o niej z gazet, a nie od ciebie.
-Masz racje…. Wpis na Twitterze wystarczy?
-Nie.
-No to co mam zrobić?
-Nie wiem Styles, rusz mózgownicą! Od tego ją masz.- poczochrałam mu włosy.
-Jesteś niemiła… -spojrzał na ziemię.
-Ale za to mnie kochasz!- podniosłam jego głowę za podbródek i pocałowałam go w nos.
               
                Przez cały dzień chłopak główkował co by tu zrobić. W końcu wieczorem przybiegł do mnie z propozycją wspólnego wyjazdu do jego rodziców. Nie powiem, że mnie to nie zaskoczyło. Właściwie byłam zaszczycona. Nie codziennie Harry Styles przedstawia dziewczyny swoim rodzicom, prawda?
Wieczorem zdecydowaliśmy przejść się na zakupy. Hazz nie miał ciuchów, bo zabrał kilka rzeczy z domu, a w lodówce było samo światło. Gotowi do wyjścia staliśmy przed drzwiami wyjściowymi. Cała nasza piątka zastanawiała się jak wymknąć się z domu bez większej afery. Wiecie, Harry może i był przyzwyczajony, ale ja, Madzik, Suzi i Viki niekoniecznie przywykłyśmy do fotoreporterów pod naszymi drzwiami.  Przyznam się, że kiedy w  końcu zdecydowaliśmy się wyjść i iść na żywioł, moje serce waliło jak opętane. Stres jak przed bardzo ważnym egzaminem. Wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, jak czują się te wszystkie gwiazdy. To napięcie, grupa ludzi śledząca każdy twój krok. Zwykłe wyjście do sklepu to nie lada wyzwanie.
Na pierwszy ogień poszedł Harry, jako doświadczony już w tych sprawach otworzył nam drzwi i ze spuszczoną głową wyszedł na zewnątrz. Następnie nasza odważne Viki, zdziwiłam się kiedy wręcz za nim wybiegła, była bardzo przestraszona tym co się dzieje. Nie długo czekałam, aż Suz pomknęła za poprzednią dwójką. Po kilku sekundach i Madzik zniknęła w otchłani. Przyszła kolej na mnie, ale ja tak bardzo nie chciałam tam wyjść. Wyobrażacie sobie, żeby dziewczyna z kompleksami miała zaraz wyjść do grupy ludzi, czekającej tylko na jakiś jej błąd? No właśnie, a ja dokładnie taką dziewczyną byłam w tamtym momencie. Przypomniało mi się wtedy jak mając jakieś 10 lat, byłam u szkolnej pani psycholog. W środku rozmowy podała mi kilka sposobów na stres, między innymi było to kilka głębokich wdechów. Zdesperowana zamknęłam oczy, wzięłam kilka głębokich wdechów i z uśmiechem wyszłam przed drzwi. Szybko się odwróciłam i zamknęłam drzwi, bo to nie amerykański film, gdzie drzwi w magiczny sposób zamykają się same. Wrzuciłam klucze do torby zarzuconej na ramię i poczęłam szukać wzrokiem Harrego. Ciemne kręcone włosy, ciemne kręcone włosy, ciemne  kręcone włosy… jest! Stał obok drzewa rosnącego nieopodal drużki do ogrodu. Uśmiechnęłam się sama do siebie i podeszłam do niego. Pierwsze co zrobiłam, to wtuliłam się w jego ciepłą klatkę piersiową i wyszeptałam do ucha krótkie „błagam chodźmy już”. Chłopak złapał moją dłoń i ze sztucznym zadowoleniem na twarzy pomaszerowaliśmy wszyscy do sklepu. Dzięki Bogu paparazzi dali nam trochę wolności, a mianowicie odsunęli się od nas o jakieś 10 metrów i bez obaw mogliśmy rozmawiać. Szliśmy leśną droga, jako że dom mojej cioci położony był na skraju lasu. Co z kolei ciągnęło za sobą fakt, że do sklepu był kawałek drogi.
Po jakimś czasie atmosfera się wyluzowała, zaczęliśmy rzucać kawałami i naprawdę uśmiechnięci mijaliśmy kolejne domy. Bardzo zabawne było uczenie Stylesa nazw drzew po polsku, pomijając fakt, że sama znam się na tym jak baletnica na silniku samochodowym. Dość dziwnie musiało wyglądać, jak piątka ludzi zatrzymywała się przy co trzecim drzewie, a jeden z nich główkował nad nazwą rośliny. Po jakiejś półgodzinnej przechadzce w końcu dotarliśmy do sklepu. Wielkie, automatycznie otwierane drzwi uchyliły się przed nami, a my weszliśmy do środka. Przez najbliższe 5 minut staliśmy między półkami bez ruchu, musieliśmy ochłonąć po tym co się wydarzyło. Spoglądaliśmy na siebie z wypisanym wrażeniem na twarzy. Nie wiem jak reszta, ale ja musiałam poczekać aż cały stres wypłynie z mojego organizmu. Musiałam poczekać, aż serce przyjmie znów odpowiedni rytm a moje ręce przestaną się trząść. Chyba jestem osobą, która jako jedna z nielicznych tak bardzo przeżywa stres. Co najdziwniejsze, zawsze nasilał się po wszystkim. Tak samo było wtedy. Przed zdarzeniem było w miarę dobrze, w trakcie spaceru także nie było źle, ale to dopiero w sklepie poczułam natłok emocji. Chciałam jednocześnie płakać, śmiać się i krzyczeć.
Jak już opanowaliśmy całą sytuację przyszła pora na zakupy. Jako że było to coś w rodzaju centra handlowego (hipermarket i sklepy z ciuchami i kosmetykami) ruszyliśmy na podbój butików z modą. Harold, jak już wcześnie wspomniałam, miał tylko kilka egzemplarzy ubrań ze sobą, więc musiał zakupić coś nowego. Po wielu przymiarkach i moich wykładach o nie wybrzydzaniu, chłopak wybrał w końcu dwie pary spodni, jedne buty, trzy sztuki T-shirtów, jedną bluzę i jak na Stylesa przystało- marynarkę. Po drodze do kasy dobrał jeszcze skarpetki i kilka par bokserek. Z uwagi na to, że jestem dziewczyną, a mój chłopak ma pieniądze, wykorzystałam go delikatnie i naciągnęłam na małą beżową sukieneczkę dla mnie. Ale uwierzcie, gdybyście ją same zobaczyły, byłybyście gotowe oddać za nie wszystkie pieniądze. Z torbami wparowaliśmy do sklepu spożywczego. Wzięliśmy rzeczy z listy, przygotowanej jakiś czas wcześniej i jak to zawsze bywa, w naszym koszyku znalazło się kilka ‘ponadprogramowych’ produktów. Jednak nie zgadniecie co zabrał Harry. Nasz drogi loczek stwierdził, że nie obchodzą go aparaty i wziął bezproblemowo… paczkę prezerwatyw. Jego pyszczek śmiał się przy tym niemiłosiernie, a ja spaliłam buraka. Żeby tylko moja mama nie widziała tego w gazecie.
Po zakupach, wyluzowani, ponownie poszliśmy rzucić się na pożarcie. Kilka mężczyzn krzyczało o prezerwatywach, więc widocznie widzieli zakup mojego chłopaka. Swoją droga nadal nie przyzwyczaiłam się do tego określenia. „Mój chłopaka”… to brzmiało tak dziwnie w moich ustach podczas naszych pogawędek. Nigdy nie posiadałam owego, a tu nagle pojawił się jeden i był nim Styles.
Kiedy wracaliśmy, napotkaliśmy kilka fanek. Jedne przybyły tam celowo, ale było też kilka bardzo zaskoczonych. Jedna nawet się popłakała, ale to chyba były krokodyle łzy. Zapewne próbowała przytrzymać MOJEGO chłopaka przy sobie. Na szczęście był on zbyt mądry na takie gierki.
Po jakiejś godzinie znaleźliśmy się w domu mojej cioci. Przyrządziłam kolację, zjedliśmy i najedzenie rozsialiśmy się w salonie. Przyniosłam mojego laptopa i weszłam na skypa. Moi rodzice byli dostępni, zadzwoniłam do nich.
-Cześć wam!- pomachałam do ekranu.
-Córuś! Jak się miewasz?- szczęśliwa kontynuowała moja mama.
-A wiesz…- spojrzałam za okno- … całkiem dobrze, spokojnie tutaj na wsi.
-Na pewno! Wiocha zabita dechami, wszyscy się znają.
-Tak, dokładnie…- spuściłam głowę.
-Kochanie- usłyszałam głos taty- wiesz czytałem dziś gazetę… i widziałem w niej bardzo podobną do ciebie dziewczynę.
-Obawiam się tatuś, że to byłam ja. Dlatego do was dzwonię.
-Ten artykuł to prawda?
-Nie wiem co w nim jest, ale najprawdopodobniej tak.
-Czy ON jest koło ciebie?- zapytała moja matula.
-Owszem, siedzi z głupią miną, bo nic nie rozumie- zaśmiałam się spoglądając zza laptopa na Hazze.
-Opowiedz nam o nim.
-Hm.. – „jest bardzo delikatny, uczuciowy. Uwielbia, kiedy bawię się jego włosami i kiedy robię mu herbatę. Pięknie pachnie, a jego skóra jest bardzo aksamitna. Ma delikatne usta i kocham kiedy mnie całuje. Nie wspomnę o jego oczach, w których się rozpływam. W każdym świetle wyglądają inaczej.” Pomyślałam, jednak tego nie byłam w stanie im powiedzieć- …on jest bardzo miły.
-Tylko tyle?
-Nie wiem co wam opowiedzieć.
-Kim on jest?
-Pamiętacie tych chłopaków na moich plakatach? Pamiętacie jak nawijałam wam o jednej osobie przez dobry miesiąc? To właśnie on. Nadal nie mogę uwierzyć, że jestem w związku z moim idolem.
-Pokaż nam go- wspólnie odpowiedzieli rodzice.
-Nie wierzycie mi? Dobrze…- odwróciłam laptop i zawołałam imię chłopaka. Uśmiechnął się do ekranu i pomachał- to właśnie on. Spójrzcie na moje plakaty-to on.

Moi rodzice nie potrafili wyjść z podziwu, że jestem z Harrym. Ja sama nie mogłam. Kiedy tamtego wieczoru zarezerwowaliśmy bilety na samolot do jego domu… nadal w to nie wierzę. To jak bajka, teraz tylko czekam na to zło, które zawsze występuję w owych utworach.

Następnego dnia i kolejnego, i jeszcze następnego: we wszystkie te dni fanki pukały do naszych drzwi. Stawało to się trochę irytujące. Niemal każdy moment był przerywany przez fanki. Były bardziej kulturalne które ograniczały się do pukania do drzwi albo zostawiania listów, ale były też takie, które dosłownie dobijały się drzwiami i oknami. Potrzebowaliśmy się wymknąć z Harrym. Na szczęście kilka dni zostało nam do wylotu do Holmes Chapel.

Rozległy się piski pod oknami. Nie wiedziałam co się dzieje, czyżby Harold wystawił głowę przez okno? Zarzuciłam szlafrok na siebie i zeszłam schodami na dół. Podeszłam do drzwi wejściowych i zamurowało mnie. Całe moje ciało ogarnęło dziwne uczucie. Nigdy nie chciałam czuć czegoś takiego, ostatnio coraz częściej się pojawiało.

•   •   •
Witajcie, przepraszam z całego serca, że tak długo. Wiecie musiałam poprawić oceny z kilku przedmiotów. Nie wspomnę o egzaminach w ostatnie dni. I tak je zawaliłam, ale to nie jest ważne na tym blogu. Domyślacie się co się stało? I hope not. Oj chyba odchodzi ode mnie wena, dlatego ten rozdział jest bardzo kiepski. Wybaczcie. CZYTASZ= KOMENTUJESZ ;  NN=15 komentarzy. Ostatnio się wam udało kochane :) Kocham, Cherry <3

19 komentarzy:

  1. Znooowu GENIALNY rozdział! <3
    Nie mogę się doczekać następnego!
    Kochana, życzę weny i trzymaj się cieplutko! :*
    Zapraszam również do mnie na:
    http://marrymeharrystyles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Ci zaraz kurczę dam kiepski rozdział!
    Meeeeeeeeeeegaaa ! *-* każdy kolejny rozdział kocham jeszcze bardziej <3 jak na złość nic mi nie przychodzi do głowy co mogło się stać! :D nie wiem... hmm.. w sumie mam jeden pomysł, ale zachowam go dla sb :D
    Cóż życzę Ci weny :D duuużo weny i powodzenia w szkole :D :**
    Trzymaj się <3
    @_Carroo_

    OdpowiedzUsuń
  3. co kurdę się stało ?
    aleś zatrzymała
    ja się tu podniecałam xD
    czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ty to umiesz budować napięcie ;-; ZAWSZE MUSISZ PRZERYWAĆ W TAKICH CHWILACH?! nie wiem co ta laska tam zobaczyła.. jestem ciekawa co wymyśliłaś.
    tak na marginesie.. ŻE NIBY OD CIEBIE WENA ODCHODZI?! HAHAHAHAHAHAH NEXT JOKE PLEASE. ROZDZIAŁ OCIEKA ZAJEBISTOŚCIĄ, KOCHANIE!<3.X
    @karLla136
    zapraszam tez do siebie; if-i-want-it-i-can.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. kiepski rozdział hahahahha. zabawna. świeetnyy jest :)
    Komentować bo chcę nexta :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie pisze. Nie mogę się doczekać kiedy będzie następny. Wena cie wcale nie opuszcza. Piszesz jeszcze lepiej niż wcześniej chociaż nie sądziłam, że to będzie możliwe :D
    Czyżby Hazz całował się z jakąś fanką ? :3
    Czekam na next. Mam nadzieję, że będzie więcej niż 15 komentarzy ;)
    @kostka22

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem ciekawa co będzie dalej *o* DAWAJ MI TU NEXT'A, NOW !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. rozdział jest niesamowity! już nie mogę doczekać się następnego! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja chyba wiem co sie stalo :) nie bede zdradzac moich podejrzewan ale wiedz ze czekam na next z niecierpliowscia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie pierdol,że weny nie masz bo to nie prawda xx zajebiste *_____________________________* akcja się rozwija ;d czekam na nextaa xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie pitol bo ten rozdział tak jak każdy jest zajebisty ;-) Czekam z niecierpliwością na następny i mam nadzieję ze na koniec nie napiszesz "SORY TERAZ JAKOŚ NIE MAM WENY I TO JEST KIEPSKIE".... Buziaki @SYTAleksandra

    OdpowiedzUsuń
  12. [SPAM]
    Serdecznie zapraszam na nowego bloga o 1D! Pojawił się dopiero prolog, ale mam wielką nadzieję, że przeczytasz i pozostawisz swoją opinię w postaci komentarza! Gorąco zapraszam na http://without-any-friends.blogspot.com/
    "Gdyby nie był moim najlepszym przyjacielem powiedziałbym jej co czuję, wyznałbym jej wszystko, ale nie mogę. Kocham ją."

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale super, czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie piszesz i nie pierdziel że jest inaczej!
    Czaekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  15. Całe twoje opowiadanie jest boskie! Fantastyczne opowiadanie tak samo jak imaginy!
    ~A

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nominuję cię do Liebster Award :3 więcej dowiesz się tu ---> http://polish-love-one-direction.blogspot.com/ :) bardzo fajny blog :D

    OdpowiedzUsuń
  18. zajebisty *.*
    dodaje do obserwacji i liczę na rewanż : )
    http://neversayneveruntilyoutry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Simply want tο sаy your artіcle is
    as surprisіng. Τhe cleаrnеss in уour post iѕ simply great and i could аssume уou are an expeгt
    on thiѕ ѕubϳеct. Fіnе ωіth your peгmіssion аllow mе tο gгab your RЅЅ feeԁ
    tο keeр up tо ԁаte with
    forthcomіng post. Thanκs a mіlliοn anԁ pleаse continuе the
    gratifyіng ωork.

    Stоp bу mу blog; ogrzewacz

    OdpowiedzUsuń

TWITTER

jeśli chcesz o coś spytać, poradzić mi coś lub najzwyczajniej pohejcić- zapraszam na mojego twittera :) >klik<

Obserwatorzy

Spis treści

Wyświetlenia bloga