-Haroldzie..co wy tam robiliście?-
rzuciła Madzik.
-Oglądaliśmy film.
-Przyrodniczy?
-Nie?- zaniepokoił się loczek.
-Aha, to dziwne, bo z pokoju było słychać
głosy, jakby zarzynali kurę.
W tamtym momencie nie wytrzymałam i
wybuchłam ogromnym śmiechem. Zarzynali kurę? Serio Madzik? Ja wiem, że mój głos
nie jest bardzo subtelny, ale kura?
Tak, całe popołudnie minęło nam na naśladowaniu mojego
orgazmu. Po kilku godzinach stało się to wręcz uciążliwe. Kurcze, ileż można?!
Przy życia trzymała mnie tylko myśl, że wieczorem wychodzimy wszyscy razem na
spacer.
-Chers, punkt dziewiętnasta wychodzimy, dobrze?-
powiedział Harold, przytulając się do mnie do tyłu i kładąc podbródek na moim
ramieniu.
-Dobrze… a gdzie idziemy?
-Nigdzie, zwykły spacer, chcę żeby paparazzi porobili nam
zdjęcia i zrozumieli, że jesteśmy razem.
-A nasi rodzice? Wiesz, nie żebym była stereotypowa, ale
nie uważasz, że lepiej żeby dowiedzieli się o tym od nas? Tak samo fani. Wybacz
Styles, ale nie idę na taki układ. Gdybyś tak zrobił z inną dziewczyną,
czułabym się potwornie, gdybym dowiedziała się o niej z gazet, a nie od ciebie.
-Masz racje…. Wpis na Twitterze wystarczy?
-Nie.
-No to co mam zrobić?
-Nie wiem Styles, rusz mózgownicą! Od tego ją masz.-
poczochrałam mu włosy.
-Jesteś niemiła… -spojrzał na ziemię.
-Ale za to mnie kochasz!- podniosłam jego głowę za
podbródek i pocałowałam go w nos.
Przez
cały dzień chłopak główkował co by tu zrobić. W końcu wieczorem przybiegł do
mnie z propozycją wspólnego wyjazdu do jego rodziców. Nie powiem, że mnie to
nie zaskoczyło. Właściwie byłam zaszczycona. Nie codziennie Harry Styles
przedstawia dziewczyny swoim rodzicom, prawda?
Wieczorem zdecydowaliśmy przejść się na zakupy. Hazz nie
miał ciuchów, bo zabrał kilka rzeczy z domu, a w lodówce było samo światło. Gotowi
do wyjścia staliśmy przed drzwiami wyjściowymi. Cała nasza piątka zastanawiała
się jak wymknąć się z domu bez większej afery. Wiecie, Harry może i był
przyzwyczajony, ale ja, Madzik, Suzi i Viki niekoniecznie przywykłyśmy do
fotoreporterów pod naszymi drzwiami.
Przyznam się, że kiedy w końcu
zdecydowaliśmy się wyjść i iść na żywioł, moje serce waliło jak opętane. Stres
jak przed bardzo ważnym egzaminem. Wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, jak czują
się te wszystkie gwiazdy. To napięcie, grupa ludzi śledząca każdy twój krok.
Zwykłe wyjście do sklepu to nie lada wyzwanie.
Na pierwszy ogień poszedł Harry, jako doświadczony już w
tych sprawach otworzył nam drzwi i ze spuszczoną głową wyszedł na zewnątrz.
Następnie nasza odważne Viki, zdziwiłam się kiedy wręcz za nim wybiegła, była
bardzo przestraszona tym co się dzieje. Nie długo czekałam, aż Suz pomknęła za
poprzednią dwójką. Po kilku sekundach i Madzik zniknęła w otchłani. Przyszła
kolej na mnie, ale ja tak bardzo nie chciałam tam wyjść. Wyobrażacie sobie,
żeby dziewczyna z kompleksami miała zaraz wyjść do grupy ludzi, czekającej
tylko na jakiś jej błąd? No właśnie, a ja dokładnie taką dziewczyną byłam w
tamtym momencie. Przypomniało mi się wtedy jak mając jakieś 10 lat, byłam u
szkolnej pani psycholog. W środku rozmowy podała mi kilka sposobów na stres,
między innymi było to kilka głębokich wdechów. Zdesperowana zamknęłam oczy,
wzięłam kilka głębokich wdechów i z uśmiechem wyszłam przed drzwi. Szybko się
odwróciłam i zamknęłam drzwi, bo to nie amerykański film, gdzie drzwi w
magiczny sposób zamykają się same. Wrzuciłam klucze do torby zarzuconej na
ramię i poczęłam szukać wzrokiem Harrego. Ciemne kręcone włosy, ciemne kręcone
włosy, ciemne kręcone włosy… jest! Stał
obok drzewa rosnącego nieopodal drużki do ogrodu. Uśmiechnęłam się sama do
siebie i podeszłam do niego. Pierwsze co zrobiłam, to wtuliłam się w jego
ciepłą klatkę piersiową i wyszeptałam do ucha krótkie „błagam chodźmy już”.
Chłopak złapał moją dłoń i ze sztucznym zadowoleniem na twarzy pomaszerowaliśmy
wszyscy do sklepu. Dzięki Bogu paparazzi dali nam trochę wolności, a mianowicie
odsunęli się od nas o jakieś 10 metrów i bez obaw mogliśmy rozmawiać. Szliśmy
leśną droga, jako że dom mojej cioci położony był na skraju lasu. Co z kolei
ciągnęło za sobą fakt, że do sklepu był kawałek drogi.
Po jakimś czasie atmosfera się wyluzowała, zaczęliśmy rzucać
kawałami i naprawdę uśmiechnięci mijaliśmy kolejne domy. Bardzo zabawne było
uczenie Stylesa nazw drzew po polsku, pomijając fakt, że sama znam się na tym
jak baletnica na silniku samochodowym. Dość dziwnie musiało wyglądać, jak
piątka ludzi zatrzymywała się przy co trzecim drzewie, a jeden z nich główkował
nad nazwą rośliny. Po jakiejś półgodzinnej przechadzce w końcu dotarliśmy do
sklepu. Wielkie, automatycznie otwierane drzwi uchyliły się przed nami, a my
weszliśmy do środka. Przez najbliższe 5 minut staliśmy między półkami bez
ruchu, musieliśmy ochłonąć po tym co się wydarzyło. Spoglądaliśmy na siebie z
wypisanym wrażeniem na twarzy. Nie wiem jak reszta, ale ja musiałam poczekać aż
cały stres wypłynie z mojego organizmu. Musiałam poczekać, aż serce przyjmie
znów odpowiedni rytm a moje ręce przestaną się trząść. Chyba jestem osobą,
która jako jedna z nielicznych tak bardzo przeżywa stres. Co najdziwniejsze,
zawsze nasilał się po wszystkim. Tak samo było wtedy. Przed zdarzeniem było w
miarę dobrze, w trakcie spaceru także nie było źle, ale to dopiero w sklepie
poczułam natłok emocji. Chciałam jednocześnie płakać, śmiać się i krzyczeć.
Jak już opanowaliśmy całą sytuację przyszła pora na
zakupy. Jako że było to coś w rodzaju centra handlowego (hipermarket i sklepy z
ciuchami i kosmetykami) ruszyliśmy na podbój butików z modą. Harold, jak już
wcześnie wspomniałam, miał tylko kilka egzemplarzy ubrań ze sobą, więc musiał zakupić
coś nowego. Po wielu przymiarkach i moich wykładach o nie wybrzydzaniu, chłopak
wybrał w końcu dwie pary spodni, jedne buty, trzy sztuki T-shirtów, jedną bluzę
i jak na Stylesa przystało- marynarkę. Po drodze do kasy dobrał jeszcze
skarpetki i kilka par bokserek. Z uwagi na to, że jestem dziewczyną, a mój
chłopak ma pieniądze, wykorzystałam go delikatnie i naciągnęłam na małą beżową sukieneczkę
dla mnie. Ale uwierzcie, gdybyście ją same zobaczyły, byłybyście gotowe oddać
za nie wszystkie pieniądze. Z torbami wparowaliśmy do sklepu spożywczego. Wzięliśmy
rzeczy z listy, przygotowanej jakiś czas wcześniej i jak to zawsze bywa, w
naszym koszyku znalazło się kilka ‘ponadprogramowych’ produktów. Jednak nie
zgadniecie co zabrał Harry. Nasz drogi loczek stwierdził, że nie obchodzą go
aparaty i wziął bezproblemowo… paczkę prezerwatyw. Jego pyszczek śmiał się przy
tym niemiłosiernie, a ja spaliłam buraka. Żeby tylko moja mama nie widziała
tego w gazecie.
Po zakupach, wyluzowani, ponownie poszliśmy rzucić się na
pożarcie. Kilka mężczyzn krzyczało o prezerwatywach, więc widocznie widzieli
zakup mojego chłopaka. Swoją droga nadal nie przyzwyczaiłam się do tego określenia.
„Mój chłopaka”… to brzmiało tak dziwnie w moich ustach podczas naszych
pogawędek. Nigdy nie posiadałam owego, a tu nagle pojawił się jeden i był nim Styles.
Kiedy wracaliśmy, napotkaliśmy kilka fanek. Jedne przybyły
tam celowo, ale było też kilka bardzo zaskoczonych. Jedna nawet się popłakała,
ale to chyba były krokodyle łzy. Zapewne próbowała przytrzymać MOJEGO chłopaka
przy sobie. Na szczęście był on zbyt mądry na takie gierki.
Po jakiejś godzinie znaleźliśmy się w domu mojej cioci.
Przyrządziłam kolację, zjedliśmy i najedzenie rozsialiśmy się w salonie.
Przyniosłam mojego laptopa i weszłam na skypa. Moi rodzice byli dostępni, zadzwoniłam
do nich.
-Cześć wam!- pomachałam do ekranu.
-Córuś! Jak się miewasz?- szczęśliwa kontynuowała moja
mama.
-A wiesz…- spojrzałam za okno- … całkiem dobrze,
spokojnie tutaj na wsi.
-Na pewno! Wiocha zabita dechami, wszyscy się znają.
-Tak, dokładnie…- spuściłam głowę.
-Kochanie- usłyszałam głos taty- wiesz czytałem dziś
gazetę… i widziałem w niej bardzo podobną do ciebie dziewczynę.
-Obawiam się tatuś, że to byłam ja. Dlatego do was dzwonię.
-Ten artykuł to prawda?
-Nie wiem co w nim jest, ale najprawdopodobniej tak.
-Czy ON jest koło ciebie?- zapytała moja matula.
-Owszem, siedzi z głupią miną, bo nic nie rozumie-
zaśmiałam się spoglądając zza laptopa na Hazze.
-Opowiedz nam o nim.
-Hm.. – „jest bardzo delikatny, uczuciowy. Uwielbia,
kiedy bawię się jego włosami i kiedy robię mu herbatę. Pięknie pachnie, a jego
skóra jest bardzo aksamitna. Ma delikatne usta i kocham kiedy mnie całuje. Nie wspomnę
o jego oczach, w których się rozpływam. W każdym świetle wyglądają inaczej.” Pomyślałam,
jednak tego nie byłam w stanie im powiedzieć- …on jest bardzo miły.
-Tylko tyle?
-Nie wiem co wam opowiedzieć.
-Kim on jest?
-Pamiętacie tych chłopaków na moich plakatach? Pamiętacie
jak nawijałam wam o jednej osobie przez dobry miesiąc? To właśnie on. Nadal nie
mogę uwierzyć, że jestem w związku z moim idolem.
-Pokaż nam go- wspólnie odpowiedzieli rodzice.
-Nie wierzycie mi? Dobrze…- odwróciłam laptop i zawołałam
imię chłopaka. Uśmiechnął się do ekranu i pomachał- to właśnie on. Spójrzcie na
moje plakaty-to on.
Moi rodzice nie potrafili wyjść z podziwu, że jestem z
Harrym. Ja sama nie mogłam. Kiedy tamtego wieczoru zarezerwowaliśmy bilety na
samolot do jego domu… nadal w to nie wierzę. To jak bajka, teraz tylko czekam
na to zło, które zawsze występuję w owych utworach.
Następnego dnia i kolejnego, i jeszcze następnego: we
wszystkie te dni fanki pukały do naszych drzwi. Stawało to się trochę
irytujące. Niemal każdy moment był przerywany przez fanki. Były bardziej
kulturalne które ograniczały się do pukania do drzwi albo zostawiania listów,
ale były też takie, które dosłownie dobijały się drzwiami i oknami.
Potrzebowaliśmy się wymknąć z Harrym. Na szczęście kilka dni zostało nam do
wylotu do Holmes Chapel.
Rozległy się piski pod oknami. Nie wiedziałam co się
dzieje, czyżby Harold wystawił głowę przez okno? Zarzuciłam szlafrok na siebie
i zeszłam schodami na dół. Podeszłam do drzwi wejściowych i zamurowało mnie.
Całe moje ciało ogarnęło dziwne uczucie. Nigdy nie chciałam czuć czegoś
takiego, ostatnio coraz częściej się pojawiało.
• • •
Witajcie, przepraszam z całego serca, że tak długo. Wiecie
musiałam poprawić oceny z kilku przedmiotów. Nie wspomnę o egzaminach w
ostatnie dni. I tak je zawaliłam, ale to nie jest ważne na tym blogu. Domyślacie
się co się stało? I hope not. Oj chyba odchodzi ode mnie wena, dlatego ten
rozdział jest bardzo kiepski. Wybaczcie. CZYTASZ= KOMENTUJESZ ; NN=15 komentarzy. Ostatnio się wam udało
kochane :) Kocham, Cherry <3
Znooowu GENIALNY rozdział! <3
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego!
Kochana, życzę weny i trzymaj się cieplutko! :*
Zapraszam również do mnie na:
http://marrymeharrystyles.blogspot.com/
Ja Ci zaraz kurczę dam kiepski rozdział!
OdpowiedzUsuńMeeeeeeeeeeegaaa ! *-* każdy kolejny rozdział kocham jeszcze bardziej <3 jak na złość nic mi nie przychodzi do głowy co mogło się stać! :D nie wiem... hmm.. w sumie mam jeden pomysł, ale zachowam go dla sb :D
Cóż życzę Ci weny :D duuużo weny i powodzenia w szkole :D :**
Trzymaj się <3
@_Carroo_
co kurdę się stało ?
OdpowiedzUsuńaleś zatrzymała
ja się tu podniecałam xD
czekam nn <3
ty to umiesz budować napięcie ;-; ZAWSZE MUSISZ PRZERYWAĆ W TAKICH CHWILACH?! nie wiem co ta laska tam zobaczyła.. jestem ciekawa co wymyśliłaś.
OdpowiedzUsuńtak na marginesie.. ŻE NIBY OD CIEBIE WENA ODCHODZI?! HAHAHAHAHAHAH NEXT JOKE PLEASE. ROZDZIAŁ OCIEKA ZAJEBISTOŚCIĄ, KOCHANIE!<3.X
@karLla136
zapraszam tez do siebie; if-i-want-it-i-can.blogspot.com
kiepski rozdział hahahahha. zabawna. świeetnyy jest :)
OdpowiedzUsuńKomentować bo chcę nexta :P
Świetnie pisze. Nie mogę się doczekać kiedy będzie następny. Wena cie wcale nie opuszcza. Piszesz jeszcze lepiej niż wcześniej chociaż nie sądziłam, że to będzie możliwe :D
OdpowiedzUsuńCzyżby Hazz całował się z jakąś fanką ? :3
Czekam na next. Mam nadzieję, że będzie więcej niż 15 komentarzy ;)
@kostka22
jestem ciekawa co będzie dalej *o* DAWAJ MI TU NEXT'A, NOW !!!
OdpowiedzUsuńrozdział jest niesamowity! już nie mogę doczekać się następnego! xoxo
OdpowiedzUsuńA ja chyba wiem co sie stalo :) nie bede zdradzac moich podejrzewan ale wiedz ze czekam na next z niecierpliowscia :)
OdpowiedzUsuńnie pierdol,że weny nie masz bo to nie prawda xx zajebiste *_____________________________* akcja się rozwija ;d czekam na nextaa xx
OdpowiedzUsuńNie pitol bo ten rozdział tak jak każdy jest zajebisty ;-) Czekam z niecierpliwością na następny i mam nadzieję ze na koniec nie napiszesz "SORY TERAZ JAKOŚ NIE MAM WENY I TO JEST KIEPSKIE".... Buziaki @SYTAleksandra
OdpowiedzUsuń[SPAM]
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam na nowego bloga o 1D! Pojawił się dopiero prolog, ale mam wielką nadzieję, że przeczytasz i pozostawisz swoją opinię w postaci komentarza! Gorąco zapraszam na http://without-any-friends.blogspot.com/
"Gdyby nie był moim najlepszym przyjacielem powiedziałbym jej co czuję, wyznałbym jej wszystko, ale nie mogę. Kocham ją."
Ale super, czekam na następny!
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz i nie pierdziel że jest inaczej!
OdpowiedzUsuńCzaekam na nexta!
Całe twoje opowiadanie jest boskie! Fantastyczne opowiadanie tak samo jak imaginy!
OdpowiedzUsuń~A
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNominuję cię do Liebster Award :3 więcej dowiesz się tu ---> http://polish-love-one-direction.blogspot.com/ :) bardzo fajny blog :D
OdpowiedzUsuńzajebisty *.*
OdpowiedzUsuńdodaje do obserwacji i liczę na rewanż : )
http://neversayneveruntilyoutry.blogspot.com/
Simply want tο sаy your artіcle is
OdpowiedzUsuńas surprisіng. Τhe cleаrnеss in уour post iѕ simply great and i could аssume уou are an expeгt
on thiѕ ѕubϳеct. Fіnе ωіth your peгmіssion аllow mе tο gгab your RЅЅ feeԁ
tο keeр up tо ԁаte with
forthcomіng post. Thanκs a mіlliοn anԁ pleаse continuе the
gratifyіng ωork.
Stоp bу mу blog; ogrzewacz